Prezent dla mamy

 

                Miło mi się zrobiło kiedy mój przystojny szef z pracy na każdym kroku dawał mi do zrozumienia, że mnie lubi i chce się ze mną spotykać. Nigdy wcześniej nie było tak dobrze między nami jak właśnie teraz. Zbliżyła nas do siebie choroba koleżanki, którą musiałam zastąpić na stanowisku w pracy. Nie chciałam przyjąć tego awansu jednak po wielu prośbach i przystaniu na moje wymagania w końcu się zgodziłam. Jedno moje życzenie już zostało spełnione kiedy odwożąc mnie do domu podjechał do kwiaciarni i kupił  mi duży bukiet różnokolorowych kwiatów, które mogłam włożyć do szklanego wazonu ze szkła dekoracyjnego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Czekała mnie jeszcze romantyczna kolacja przy świecach przy szklanym świeczniku z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Jeszcze dokładnie nie wiedziałam kiedy będę miała okazję dobrze zjeść w miłym i sympatycznym towarzystwie, ale chciałam nie czekać zbyt długo. Miałam nadzieję, że wszystkiego dowiem się kiedy spotkamy się kolejnym razem. Obiecał mi, że zadzwoni kiedy wróci od rodziców, gdzie miał pojechać na Dzień Mamy. Przed wyjazdem zadzwonił jeszcze i zapytał, czy jak kupi mamie szklanki ze szkła stołowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka to, czy będzie to fajny prezent dla niej. Powiedziałam mu, że szklanki zawsze jej się przydadzą i jak chce to może jeszcze dokupić jej coś fajnego.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.