Flak w rowerze
Na koleżankę nie musiałam długo czekać. Wyrzuciła tylko worek ze śmieciami i szybko przybiegła z powrotem. Pomogłam jej jeszcze wyciągnąć z piwnicy rower i ruszyłyśmy w drogę. Po przejechaniu kilku kilometrów jadąca za mną Agata zaczęła krzyczeć, żebym się zatrzymała, bo coś się jej stało w koło. Szybko zahamowałam na poboczu i prowadząc już rower podeszłam do koleżanki. Schyliłam się i zaczęłam oglądać całą oponę dookoła. W jednym miejscu zauważyłam wbity duży kawałek szkła. Pokazałam go Agacie, a ona stwierdziła, że faktycznie w jednym miejscu leżała rozbita szklanka ze szkła stołowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka i starała się ominąć kawałki szkła, ale pewnie nie zauważyła jakiegoś i najechała na jeden kawałek. Nigdy ze sobą nie zabierałyśmy zapasowych dętek ani narzędzi, więc miałyśmy mały problem, bo w tylnym kole był już duży flak. Stałyśmy i zastanawiałyśmy się co tu zrobić. Ze sobą nie wzięłyśmy telefonów, więc nie było jak zadzwonić po pomoc. Z plecaka wyciągnęłam szklaną karafkę ze szkła z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka z niegazowaną wodą i plastikowy kubeczek. Aby lepiej nam się myślało napiłyśmy się po dwa kubeczki. Kiedy tak stałyśmy na poboczu w pewnej chwili koło nas zatrzymał się duży samochód. Wysiadł z niego nasz dobry znajomy pracujący w sklepie ze szkłem stołowym, szkłem barowym i szkłem dekoracyjnym z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Kiedy zobaczył co się stało zaproponował podwózkę do domu, z której skorzystałyśmy bez zastanowienia.
Komentarze
Prześlij komentarz