Prezent

 

Witam wszystkich blagierów    dzisiaj napisze jak zawsze cos szkle A wiec słuchajcie za  parę dni wybieram się  do kolegi na urodziny i musze kupić jakiś  mały prezent  w tym celu wybrałem się na targowisko miejskie  pomysłu na prezent nie miałem wiec mały problem  najprościej  by było kupić jaką   butelkę czegoś dobrego i było by z głowy  na ale tak sobie mysle postaram się i poszukam czegoś fajnego  znalazłem  fajny stragan z tanimi używanymi  grami na plejstejszyn a ze chłopak lubi pograć to kupiłem 2 gierki które wydawało mi się ze niema i ze są fajne po zakupie gier poszedłem dalej czegoś poszukać a ze przechodziłem obok stoiska z zabawkami przypomniało mi się o jego synku który Niewinem ma może 6 z 7 lat wiec mówie kupie cos małemu i akurat tak się fajnie złożyło ze pani miała żołnierzyki   Niewinem czym teraz dzieci się bawią ale za moich lat  pamiętam żołnierzyki  ze kupę frajdy dawały nie jedna wojnę się stroszyło wiec kupiłem młodemu  i poszedłem dalej gdzie trafiłem na stragan z alkoholem który naprawde był mocno  zaopatrzony nie jeden sklep by mógł by bo zazdrości takiego asortymentu ale wiecie co od razu w oko mi wpadła piękna karafka która wyglądała jak krówka wiec poprosiłem panią żeby mi pokazała  bo najbardziej mnie zainteresowała karafka nie tyle co alkohol a była to karafka  przezroczysta w środku był  domowej roboty likier korówkowy sam nie przepadam za likrem ale wiem ze Adam to łasuch i lubi słodkie i jego zona tez wiec pewnie będzie im smakował  wiec zakupiłem  pani tylko mi dodała ze karafka była wykonana przez hutę Glass Works która wykonuje bardzo dobrej jakości szkło   a po prostu od firmy której kupuje alkohol  oni sprzedają ten likier w ich karafkach  i karafka  po  Wypiciu likieru  i umyciu  będzie tez się idealnie nadawała na kompoty czy soki  wiec po zakupach wróciłem do domu wiec to na tyle na dzisiaj o szkle wiec do następnego wpisu drodzy blogerzy pozdrawiam na razie

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.