Zakupy

 

Witam wszystkich blagierów    dzisiaj napisze jak zawsze cos szkle A wiec słuchajcie parę dni temu spotkałem się ze dwoma  znajomymi z Łukaszem i z Magdą byliśmy umówieni na zakupy ja chciałem kupić parę rzeczy  buty kurtkę  a Magda z Łukaszem tez mieli cos tam do kupienie wiec się umówiliśmy na zakupy ale ze się umówiliśmy w godzinach obiadowych każdy z nas był głodny wiec poszliśmy  zjeść po jakimś obiadku ale jak to po obiedzie ode chciało nam się trochę  tych zakupów ale pomyśleliśmy ze pójdziemy trochę na około do galerii to akurat  ułoży nam się wszystko w brzuchu i się nam zachcę wiec jak już tak doszliśmy do galerii zaczęliśmy chodzić po sklepach już w sumie w pierwszym sportowym sklepie znalazłem cos na ciebie akurat wpadła mi w oko kurtka taka jesienna  zimowa mona powiedzieć  kurtka akurat była do mnie dobra rozmiarowo i pasowała mi była wiec kupiłem od  raz no ale zostały mi jeszcze buty do kupienia znajomi jak na razie nic nie znaleźli na ciebie wiec poszliśmy dalej na zakupy ale  miedzy sklepami z ciuchami z elektroniką wpadł mi w oko sklep ze szkłem i jego witryna a dokładniej ozdoba szklana a był nią przepiękny przezroczysty konik  który przepięknie odbijał światło jak brylant konik był doszyć dużych rozmiarów przez to kosztował trochę ale był watry swojej ceny i na dodatek był wyrobem firmy Glass Works   do której mam pełne zaufanie bo mam ich wiele produktów i żadnym nie miałem problemów wiec postanowiłem na dzisiaj zrezygnować z butów i  zakupić ta piękną ozdobę na dzisiaj to tyle o szkle do następnego pozdrawiam

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.