Spacer

 

                Do reklamówki oprócz szklanej karafki z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka z mlekiemi placka z jabłkami wyciągnęłam z barku moją ulubioną karafkę ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka napełndioną półsłodkim białym winem i włożyłam ją do reszty zapakowanych rzeczy  do reklamówki. Pomyślałam, że Darek pewnie nie będzie w ogóle przygotowany na jakiekolwiek przyjęcie, więc do jego kawy będzie dobrze jak ja wszystko przygotuję i przyniosę. Wychodząc z domu wyciągnęłam ze szklanej szkatułki ze szkła dekoracyjnego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka pęk kluczy i zamknęłam drzwi. Na zewnątrz pogoda była znakomita, więc nie śpieszyłam się i specjalnie zrobiłam trochę większe koło wokół osiedla, aby wykorzystać ostatnie dni lata. Z Darkiem umówiłam się, że przyjdę za pi piętnaście minut, a tym czasem spacer zajął mi około godziny. Chyba potrzebowałam tego czasu sam na sam aby przemyśleć pewne sprawy i nabrać energii na kolejne ciężkie i pracowite dni w pracy. Gdy zapukałam do mieszkania Darka przez dłuższy czas nikt mi nie otwierał. Pomyślałam, że się obraził i nie chcąc ze mną rozmawiać wyszedł z domu. Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam schodami w dół. Kiedy byłam już na półpiętrze otworzyły się drzwi u sąsiada i wyszedł z nich Darek. Zbiegł po schodach do mnie i ciągnąc mnie z powrotem do góry powiedział, że jest w trakcie robienia pysznej kolacji, ale brakło mu soli i poszedł do sąsiada pożyczyć dwie szczypty oraz dwa szklane talerze ze szkła stołowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka.  

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.