Kolejna wyprawa do muzeum

 

Cześć wszystkim!


Dzisiaj jak zawsze napiszę co nieco o szkle.


Po ostatniej wycieczce postanowiłem kontynuować passę ale tym razem chciałem zobaczyć wyroby ze szkła z trochę innej kultury. W tym celu wybrałem się do muzeum szkła w Niemczech.  Daleka wyprawa ale nie żałuję. Trochę daleko i trochę pieniędzy musiałem wydać, i trochę czasu  poświęcić ale okazało się, że nie jestem jedynym takim pasjonatą z Polski. Po dojechaniu do muzeum od razu spotkałem Polaka z Krakowa, który też wybrał się tylko po to aby zobaczyć niemieckie wyroby. 
Razem zaczęliśmy zwiedzać i dyskutować na temat szkła. Co się okazało Pan Marek zbiera szklanki do piwa i głównie dlatego tu przyjechał. Chciał zobaczyć kolekcję szklanek, która faktycznie była największa w całym muzeum. Były tam: kufle i szklanki do każdego rodzaju piwa, wina i tak dalej. Ogólnie muzeum nie zrobiło jakiegoś wielkiego wrażenia na mnie ale i tak było fajnie. Poznałem człowieka, który też lubi szkło. Porozmawiałem z nim na wiele ciekawych tematów. Pan Marek był tak miły, że odwiózł mnie do Kielc swoim samochodem. Także umówiliśmy się na spotkanie u niego, aby zobaczyć jego kolekcję, która ma 20 lat, więc  następnym razem napisze
wam co tam słychać u Pana Marka i opiszę 
kolekcję.

A teraz pozdrawiam i do następnego!

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.