Spontaniczne zakupy

 Cześć wszystkim.

Dzisiaj jak zawsze napiszę co nieco o szkle, a więc słuchajcie.

Byłem dwa dni temu u brata ciotecznego w Radomiu. Pojechałem odwiedzić go, wypić jakieś piwko czy iść na miasto. Po moim przyjeździe postanowiliśmy napić się piwa w ogródku piwnym, a następnie wybrać się na miasto. Zastanawialiśmy się co tu robić, gdyż na imprezy było jeszcze za wcześnie. Stwierdziliśmy, że zrobimy sobie spacer po rynku. Pod czas tego spaceru zobaczyłem bardzo ładną wystawę ze szkłem w sklepie, więc powiedziałem bratu, że byśmy weszli na chwilkę. Po wejściu, moim oczom ukazał się bardzo ładny komplet filiżanek do kawy. Był on w brązowo-białe paski, składający się z 6 filiżanek i 1 dzbanka z tacą.  Był on z firmy Glassworks Tadeusz Wrześniak, którą zawsze chętnie polecam bo mają naprawdę dobrej jakości produkty. Jak pewnie się domyślacie komplet do kawy zakupiłem i po wyjściu ze sklepu, brat mnie się zapytał: "Jak chcesz wejść do klubu z tym zestawem?" - no właśnie, to akurat był problem. Wejść to bym wszedł, tylko co dalej? Ile ten zestaw by tam wytrzymał? Postanowiliśmy, że wrócimy do brata i odpoczniemy chwilę, a później wrócimy z powrotem na miasto.  Co do szkła i zakupów to tyle na dzisiaj, na razie pozdrawiam i do następnego wpisu .

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.