Przespane śniadanie

 

                Myślałam, że nalewka z czarnej porzeczki, którą piłam ze szklanej karafki z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka pomoże mi w lepszym i szybszym zasypianiu. Jednak im bliżej było dna tym mniej mi się chciało spać. Byłam tuż po pierwszych zajęciach z tańca, więc miałam nadzieję, że po przyjściu do domu od razu padnę na łóżko i w ubraniu zaraz zasnę. Tymczasem już była prawie północ, a ja siedziałam w moim ulubionym fotelu ze szklanym kieliszkiem ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka i czekałam aż zmorzy mnie sen. Grubo po drugiej szybko umyłam się w gorącej wodzie i wskoczyłam do łóżka. Kiedy otworzyłam oczy słońce było już wysoko na niebie. Spojrzałam na zegarek stojący obok szklanego świecznika ze szkła dekoracyjnego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Dwa razy przecierałam ręką oczy, bo nie mogłam uwierzyć w to co widziałam na elektronicznym zegarku. Wyświetlała się godzina trzynasta. Przespałam śniadanie, które jadłam prawie zawsze o siódmej, a potem piłam małą czarną kawkę w szklanej filiżance ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Jeszcze chwilę i przegapiłabym również obiad. Dzień wcześniej dostałam od mamy dwa słoiki zupy pomidorowej i jeden pojemnik z pierogami ruskimi. Wystarczyło tylko wyskoczyć spod kołdry i podgrzać w mikrofali. Dość głośno mi już burczało, więc wstałam i od razu udałam się do kuchni.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.