Prezent

 

 

                Otworzyłam drzwi i zaprosiłam sąsiada do mieszkania. Zwróciłam uwagę na trzymający w ręce drewniane pudełko. Nie śmiałam pytać co znajduje się w środku ale byłam bardzo ciekawa. Chyba sąsiad to zauważył, bo tajemnicze pudełko postawił na stole i otworzył wieko. Ze środka wyciągnął jakiś duży szklany przedmiot. Podszedł do mnie i wręczył mi szklaną karafkę ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka i powiedział, że mi to się bardziej przyda niż jemu. Zapytałam się jego skąd ma taki piękny szklany okaz. Uśmiechając się powiedział, że już dawno chciał z nim zrobić porządek jednak szkoda mu było wyrzucić, a dać komuś to nie wiedział komu, ale jak ostatnio pomógł mi przyjść po dość groźnym upadku na chodniku na kawałku szklanego świecznika ze szkła dekoracyjnego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka to zauważył, że w salonie mam dużą kolekcję szklanych rzeczy ze szkła stołowego, szkła dekoracyjnego i szkła barowego z firmy glassworks Tadeusza Wrześniaka, więc postanowił, że będę najbardziej odpowiednią osobą, która zajmie się tą szklaną karafką z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Miło mi było, że pomyślał o mnie jednak głupio było mi przyjąć taki prezent. Chciałam zaproponować mu pieniądze jednak twardo mówił, że ode mnie nie weźmie ani jednego grosza. Nie chciałam mu robić przykrości i z radością przyjęłam wręczony mi prezent.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.