Kurier

 

                Stałam przed otwartą szafą ze szklanym kieliszkiem ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka i szukałam odpowiedniej kreacji na wieczorną randkę. Nic mi się nie podobało. Ani mała czarna, ani czerwona długa z dużym dekoltem. Na łóżko wyrzuciłam wszystkie ubrania i wzięłam się za przeglądanie butów, bo stwierdziłam, że jak znajdę fajne szpilki to kreacja sama się później znajdzie. W między czasie popijałam ze szklanej karafki ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka zimnej nalewki melisowej. Stałam tak jeszcze pół godziny i nic nie wybrałam. Usiadłam na łóżku i stwierdziłam, że nigdzie nie jadę. Wstałam i zadowolona zaczęłam z powrotem wkładać wszystkie rzeczy do szafy. Kiedy byłam już przy ostatniej usłyszałam dzwoniący dzwonek do drzwi. Szybko podeszłam do drzwi i zaglądnęłam przez wizjer. Stał tam jakiś uśmiechnięty posłaniec. W ręce trzymał bukiet czerwonych róż i jakieś pudełko. Szybko otworzyłam i zdziwiona zapytałam, czy pan się nie pomylił i czy to dla mnie te prezenty. Skinął głową i wyciągnął z bukietu małą karteczkę. Wręczył mi do ręki i czekał na odpowiedź. Zdenerwowana otworzyłam bilecik i ładnym pismem napisane było, że miło by było gdybym na dzisiejszy wieczór założyła suknię znajdującą się w pudełku. Spojrzałam na kuriera i bez słowa wzięłam zarówno kwiaty, jak i prezent. Zamknęłam drzwi i szybko wstawiłam bukiet do szklanego wazonu ze szkła dekoracyjnego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.