Zaskoczenie

 

                Sukienkę, którą dostałam od sprzedawcy z myjni, który zaprosił mnie na wystawną wieczorną kolację nie byłam w stanie założyć, gdyż wydawała mi się za droga i za piękna. Gdy to mu powiedziałam to bardzo się zdziwił, apotem stwierdził, że jestem jedyną, która tak mu powiedziała i nie przyjęła od niego prezentu. Usiadł na kanapie i poprosił o szklankę wody ze szkła stołowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. W mgnieniu oka przyszłam z wodą i podałam mu szklankę do ręki. Na raz wypił całą zawartość. Myślałam, że się na mnie obrazi i tyle będę go widzieć, a tu jednak zaskoczył mnie i powiedział, że pokazałam mu, że nie zależy mi na pieniądzach i za to mnie bardzo szanuje, ale prosi żebym założyła tą suknię i poszła z nim na kolację. Zaskoczył mnie tymi słowami, ale nie chciałam robić mu przykrości i ją założyłam. Leżała na mnie idealnie. Z szafki wyciągnęłam czarne szpilki i pociągnęłam z gwinta ze stojącej obok łóżka szklanej karafki ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka resztki nalewki z melisy i wyszłam do przedpokoju. Gdy Adrian mnie zobaczył to nie mógł ode mnie oderwać oczu. Wstał z kanapy i wolnym krokiem podszedł do mnie i delikatnie ucałował moją dłoń. Potem podał mi swój łokieć i wyszliśmy z domu.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.