Włamanie

Witajcie,

Niestety mieliśmy w naszej firmie bardzo przykre zdarzenie. Szkoda tylko, że sporo pięknego szkła dekoracyjnego firmy Glassworks się zniszczyło, a raczej zostało bezmyślnie zniszczone. Ale zacznę od początku.

Rano jak zwykle udałem się do naszej firmy. Gdy tylko przekroczyłem bramę, zorientowałem się, że coś jest nie tak. Była policja, a wokół budynku leżało rozrzucone rozbite szkło. Kilka osób było w pobliżu. Podszedłem do jednego z pracowników, Michała i spytałem go co się stało? On odpowiedział, że w nocy ktoś się włamał do firmy i próbował dokonać kradzieży, Jeszcze nie wiadomo co zginęło, ale chyba coś mu nie szło po jego myśli, bo z kilku biur zapewne w wyniku złości wyrzucił przez okna szklane wazony, szklanki i wszystko co znalazł szklanego. No to było totalnie bez sensu i aż szkoda mi się zrobiło, gdyż w każdym biurze w firmie było szkło firmy Glassworks. Były w biurach i szklanki i wazony, karafki i inne szkło dekoracyjne i stołowe, które pełniło różne funkcje. Od reprezentacyjnej po funkcjonalną. Pracownicy ze szklanek normalnie pili kawę, czy herbatę, w wazonach były kwiaty, a w karafkach woda. Zatem była to strata i bezsensowne zniszczenie, gdyż teraz to wszystko leżało na placu rozbite w drobny mak. Jak się później okazało, próbowano się dostać do sejfu, ale że się to nie udało, to zniszczono szkło dekoracyjne i stołowe i ukradziono kilka komputerów przenośnych i tyle. Pozostaje mieć nadzieję, że złodzieje zostaną złapani i będą musieli zapłacić za wszelkie szkody i w tym za zniszczone piękne szkło firmy Glassworks.

Pozdrawiam serdecznie 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.