Mecz 10

 

Witam wszystkich blogerów dzisiaj napisze jak zawsze cos o  szkle parę dni temu zadzwonił do mnie kolega  i zaprosił mnie do ciebie na mecz  powiedział ze wpadnie kilka osób i żebym przeszedł wiec pomyślałem czemu nie  wiec postanowiłem sie wybrać  no ale tak z pustymi rekami nie wypada wiec ze miałem  jeden dzien. do  meczu postanowiłem od razu po telefonie idź cos kupić na mecz  bo w sumie byłem  w galerii wiec poszedłem do sklepu  z alkoholem i kupiłem butelkę łyski  na mecz   wiec mogłem juz jechać do domu i czekać na jutrzejszy mecz o jakieś 17 wyszedłem z domu bo mecz by o 18 a do Bartka mam jakieś dwa przystanki  to będę  chwile przed jak przyszedłem do Bartka było juz parę osób  dałem Bartkowi łyski  zbliżała  sie godzina meczu wiec Bartek nam polał po drinku w bardzo ładnych szklankach od razu mi wpadły w oko  te szklaneczki były z takiego szarawego szkła  wydawały sie bardzo Solidne na jednej  stronie szklanki była nazwa producenta Glass Works  co wszystko ładnie ze sobą wyglądało wiec spytałem sie Bartka gdzie kupił  takie szklanki  bo tak mi sie spodobały ze   musze je mieć bartek mi powiedział  gdzie kupił wiec na pewno na dniach je zakupie a teraz może  powrócę  do meczu mecz był bardzo  ciekawy  oby dwie drużyny  grały do końca mecz siezakończył trzy dwa bardzo fajne widowisko my tak z godzinkę po meczu posiedzieliśmy  i ja pojechałem do domu na dzisiaj to tyle do nstepnego pozdrawiam

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.