Stłuczone przedmioty
Po zaproponowaniu mi przez nieznajomego mężczyznę czegoś do picia faktycznie poczułam suchość w ustach. Z kawy w szklanej filiżance ze szkła stołowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka zrezygnowałam, bo ciśnienie i tak miałam wysokie po zderzeniu się przy windzie, więc poprosiłam o herbatę z jedną łyżeczką cukru. W mgnieniu oka spełnił moje życzenie. Usiadł obok mnie i powiedział, że ma na imię Andrzej. Chyba potrafił czytać w moich myślach, bo właśnie pomyślałam o tym, że siedzę w mieszkaniu obcego zupełnie faceta i nawet nie znam jego imienia. Podał mi rękę i zapytał jak ja mam na imię. Nieśmiało odpowiedziałam i odwzajemniłam uścisk. Wydawał się całkiem w porządku. Gdy tak siedział blisko mnie to miałam okazję bliżej się mu przyjrzeć. Był wysoki, szczupły i wysportowany. Mogłam stwierdzić, że był całkiem przystojny i tak na oko w moim wieku. Z rozmyślań o nim wyrwał mnie dzwoniący dzwonek telefonu. Na szczęście to nie był mój tylko jego. Wstał z fotela i wychodząc do przedpokoju usłyszałam jak mówił, że stał się mały wypadek i parę szklanek ze szkła stołowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka i parę szklanych kieliszków ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka uległy stłuczeniu. Pewnie mówił komuś o tym naszym zderzeniu się przy windzie. Trochę zrobiło mi się głupio, że to na mnie akurat trafiło, że znajdujące się w pudle szkło z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka zostało zniszczone.
Komentarze
Prześlij komentarz