W pośpiechu

 

                Byłam bardzo zdziwiona, że w tak szybkim tempie udało mi się wyrobić z upieczeniem ciasteczek jak i przygotowanie dwóch wigilijnych potraw. Przed północą udało mi się jeszcze wyprasować ubrania na następny dzień i położyć spać. Rano wstałam wypoczęta, w dobrym humorze i gotowa do działania. Szybko wyskoczyłam z łóżka, umyłam się i pobiegłam do kuchni włączyć ekspres, aby z rana wypić pyszną czarną kawę z mlekiem w mojej ulubionej szklance ze szkła stołowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Na śniadanie nie chciałam się przejadać, więc zjadłam jedną kromeczkę z białym serkiem ze szczypiorkiem i jeden plasterek czerwonego pomidora. Mama chciała, abym przyjechała do nich wcześniej, aby pomóc w przygotowaniach do wigilijnej kolacji, więc nie miałam za wiele czasu dla siebie. Szybko zapakowałam do reklamówki szklany pojemnik żaroodporny ze szkła stołowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka z gołąbkami oraz przełożyłam z patelni do garnka sos po grecku do pieczonej ryby, a samą rybę włożyłam upieczoną do plastikowego pojemnika i zamknęłam szczelnie pokrywką. W tym pośpiechu zapomniałam bym o przygotowanych na stole prezentach dla całej rodzinki. Do dużego worka pakowałam wszystkie prezenty tak, że w ostatniej chwili zorientowałam się, że przez przypadek włożyłam również mój szklany świecznik ze szkła dekoracyjnego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka, który stał na środku stołu.   

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.