Stłuczka

 

                Dzień w pracy minął mi dość szybko i w bardzo dobrym humorze. Z pracy udało mi się wyjść trochę wcześniej, więc mogłam bez pośpiechu pojechać jeszcze do sklepu ze szkłem stołowym, szkłem barowym i szkłem dekoracyjnym z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka, w którym byłam do południa z moim sąsiadem z bloku, który kupił sobie szklany dzbanek ze szkła stołowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka na gorącą herbatę. Ja natomiast planowałam kupić dla mamy komplet sześciu szklanek ze szkła stołowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Podjechałam samochodem prawie pod drzwi sklepu i miałam już wysiadać, kiedy poczułam z tyłu jak ktoś wjeżdża mi w auto. Wyskoczyłam szybko z samochodu i pobiegłam zobaczyć co się stało. Na szczęście miałam tylko zarysowany zderzak. Kierowca drugiego samochodu przestraszony też wyszedł i bardzo zaczął mnie przepraszać, że cofał i nie wie jak To się stało, że wjechał we mnie. Był to duży samochód dostawczy chyba firmowy, bo z boku było logo firmy i narysowane były szklane kieliszki ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka i szklane wazony ze szkła dekoracyjnego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Wiele szkód nie było, więc nie było potrzeby wzywać policji. Postanowiliśmy załatwić sprawę polubownie. Kierowca dostawczego samochodu dał mi sto złotych na naprawę i w zgodzie pożegnaliśmy się.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.