Kolacja

 dzień dobry, wszystkich blogerów dzisiaj napisze jak zawsze coś szklę A więc słuchajcie postanowiłem zrobić kolacje na znajomych zaprosiłem Marcina i Łukasz z dziewczynami, tak żeby się spotkać, bo ostatnio rzadko się widujemy, a że ich zaprosiłem na jutro to muszę zakasać rękawy zakupy na kolację zrobiłem tylko okazało się, że ja rzadko pije wino i nie mam lampek do czerwonego wina więc muszę jeszcze skoczyć po lampki, w tym celu pojechałem do sklepu z produktami Glass Works, ale okazało się, że jeszcze zamknięte więc poszedłem dokupić parę rzeczy na kolację, bo zapomniałem wcześniej po jakiś pół godziny uzbierałem to, co miałem dokupić podszedłem do kaSY i zobaczyłem taka wielką kolejkę nawet zastanawiałem się nad wyjściem i zrobienie zakupów gdzie indziej, ale stwierdziłem jednak, że bez sensu więc zmarnowałem kolejne pół godzi w sklepie, aż w końcu udało się po czym poszedłem do sklepu Glass Works, gdzie kupiłem proste ładne i tanie lampki do wina składające się sześciu lampek o zakupach szkła na dzisiaj to tyle do następnego wpisu pozdrawiam.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.