Spacer

 Dzień dobry, wszystkich blagierów dzisiaj napisze jak zawsze coś szklę A więc słuchajcie tydzień temu wpadłem do mamy na obiad w niedziele, bo tym, jak zjadłem porozmawialiśmy trochę z mamą jej piesek zaczął mocno czekać że chcę na dwór więc poszedłem z nim na spacer i poszliśmy do pobliskiego kamieniołomów takim rezerwacie przyrody na Śliwowicach, tak jak z pieskiem sobie spacerowałem zobaczyłem, że coś mi przywlekł z krzaków co się okazało była to mały wazon na kwiaty po chwili wziąłem go i zacząłem wycierać z błota jak mi się już udało go w miarę wyczyścisz ukazał mi swój piękno bardzo mały wazon, ale bardzo piękny z kolorowego szkła ze zdobieniami wyglądał jakby był porośniętym kwiatem postanowiłem go zabrać do domu i teraz zdobi moje mieszkanie na następnego postu pozdrawiam to na tyle na dzisiaj o szklę.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.