Wrocław

 Dzień dobry wszystkim czytelnikom .

Jak zawsze opowiem wam jakąś ciekawa historie o szkle.

Tydzień temu pojechałem do


Wrocławia żeby trochę po zwiedzać.

Z samego rana poszedłem do wrocławskiego Zoo, które jest uważana ze jedno z największych w Polsce  i to fakt, jest naprawdę spore, gdybym nie skorzystał z meleksa musiał  bym chodzić cały dzień aż padł bym ze sił.

W Zoo widziałem pełno ciekawych  zwierząt wiec polecam każdemu bo to jest nie do opisania.

Po zwiedzeniu Zoo pojechałem na rynek  Wrocławski, żeby cos zjeść i pozwiedzać, na początku poszedłem na obiad do baru mlecznego  gdzie zjadłem  smaczny dwudaniowy obiad z deserem i kawa, żeby mieć sile na dalsze   zwidziane.

Po obiedzie poszedłem na spacer  na rynek, gdzie trafiłem na małe stoisko ze szkłem Glass Works na którym wpadł mi w oko bardzo ładny świecznik, który bez wahania postanowiłem zakupić.

Po niżej  daje wam zdjęcie sami będziecie mogli stwierdzić czy wam się podoba bo mi bardzo, moi droży czytelniczy na dzisiaj to koniec  historii ze szkłem.

Pozdrawiam do następnego bloga dowidzenia

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.