Granica
Dzień jak co dzień, tyle że ochłodziło się znacznie i da się żyć.
Jeśli temperatury zewnętrzne nie zmuszają do włączania klimatyzacji,
To oznacza że jest całkiem dobrze. Śpi się lepiej, o niebo lepiej.
Pracuje się również o niebo lepiej. Je się także o niebo lepiej.
W zasadzie to wszystko o niebo lepiej jest gdy nie ma upałów.
Oj, Królowo Lata, dziękuje za tę wspaniałomyślną łaskę.
Zdaję sobie sprawę że to jeszcze nie koniec przesadnych upałów,
Jednak myślę że najgorsze już za nami. Teraz będzie tylko lepiej.
Oj, naiwność ludzka i nadzieja, ale może tak będzie.
Obecnie siedzę nad robotą i popijam kawę przy okazji.
Ponieważ robota to życie, a życie to robota, ciężko jest zarysować wyraźną granicę.
Potrzebną granicę dla zdrowia psychicznego.
Ze szkłem kontakt jest niemal ciągły. Szklanki, dzbanki, kufle i kieliszki oraz szkło stołowe,
Przewija się przez moje i nie tylko moje ręce tak wiele razy podczas dnia i nie tylko dnia,
Że nikt by chyba tego nie zliczył. Pewnie nikt nawet nie próbował tego zliczyć.
To jest główny powód dla którego praca jest w moim życiu ciągle obecna.
Co więc z tą granicą pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym?
A no nic i trzeba sobie jakoś z tym radzić.
Od czasu do czasu tak dla odmiany, piję kawę w glinianym kubku i jadam z drewnianej miski.
Dodatkowo walę browara prosto z puszki, ale to wszystko niewiele daje.
Granica coraz bardziej się zaciera.
Komentarze
Prześlij komentarz