Nalewka

 

              Razem z sąsiadami wypiłam dobrą, mocną kawę ze szklanej filiżanki ze szkła stołowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Chyba miło im się siedziało, bo nie widać było po nich żeby chcieli iść do domu. Otworzyłam, więc swój magiczny barek i zapytałam się ich co mocniejszego teraz się napijemy. Popatrzyli po sobie i prawie jednocześnie odpowiedzieli, że nic. Po ich minach widziałam, że jednak nie mówią prawdy i sięgnęłam po jedną z przodu szklaną karafkę ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Przeczytałam etykietę i zapytałam się ich, czy im pasuje. Uśmiechnęli się i pokiwali głowami. Z półki wzięłam trzy szklane kieliszki ze szkła barowego z firmy Tadeusza Wrześniaka i postawiłam na stole. Następnie poprosiłam sąsiada aby nalał nam do kieliszków. Posłusznie wziął szklaną karafkę ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka do ręki i każdemu do pełna nalał nalewki wiśniowej. Potem stuknęliśmy się i wypiliśmy do pełna. Nie spodziewałam się, że tak szybko mnie nalewka rozgrzeje. Ucieszyłam się nawet bardzo, bo cały dzień chodziłam w bluzce z długim rękawem i wełnianym swetrze na wierzchu. Po Kasi również widziałam, że ją rozgrzało, bo na twarzy zrobiła się czerwona jak burak. Wstałam z krzesła i ściągnęłam wełniany sweter i powiesiłam na oparciu. Sąsiadka widząc co robię również ściągnęła bluzę dresową.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.