Malinówka

 

              Bardzo podobały mi się zakupione przez pana Władka szklanki ze szkła stołowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Postanowiłam nie czekać do następnego dnia tylko swoje kroki od razu skierowałam do sklepu, w którym było szkło stołowe, szkło dekoracyjne i szkło barowe z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Po drodze wyrzuciłam śmieci, a wiaderko zostawiłam obok kontenera aby nie iść z pojemnikiem do sklepu. Skręciłam chodnikiem za blok i prawie weszłabym na moją dobrą koleżankę. Na szczęście w ostatniej chwili zatrzymałam się. Zapytała się mnie gdzie to tak szybko się śpieszę. Powiedziałam jej, że do sklepu. Powiedziała, że właśnie była i jak na nią chwilkę poczekam to pójdzie ze mną. Powiedziałam, że nie śpieszę się i z chęcią z nią porozmawiam, bo dość dawno już nie widziałyśmy się. Usiadłam na ławeczce obok chodnika. Dobrze, że było dość ciepło to nie martwiłam się, że nie zmarznę. Ania faktycznie przyszła szybko. Za to, że na nią poczekałam przyniosła mi w szklanej karafce ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka nalewkę z malin, którą sama robiła. Byłam bardzo zdziwiona, że zajmuje się nalewkami. Nie widziałam się z nią parę tygodni podczas, których bardzo dużo się zmieniło. Idąc powoli dowiedziałam się, że na promocji kupiła szklane kieliszki ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka i szklany dzbanek ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. 

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.