Mały liścik
Bardzo smakowały mi wszystkie nalewki mojej koleżanki Ani. Byłam pod dużym wrażeniem jakie jej to wszystko wychodziło smaczne. Dobrze się piło ze szklanego kieliszka ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka i nie było w ogóle czuć alkoholu. Następnego dnia nie chciałam czuć się źle, więc nie posiedziałam długo. W prezencie do domu dostałam w szklanej karafce ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka nalewki malinowej, która najbardziej mi smakowała ze wszystkich. Wróciłam do domu i na klamce zauważyłam przymocowany gumką recepturką mały liścik. Zdziwiłam się bardzo. Szybko rozłożyłam karteczkę i zaczęłam czytać. Napisane było, że pilnie jutro muszę się stawić na spotkanie w Restauracji Czerwony Kogucik w centrum miasta o godzinie dwudziestej. Jeszcze bardziej się zdziwiłam kiedy nie znalazłam żadnego adresata tego liściku. Pisma też nie rozpoznałam do kogo ewentualnie mógłby należeć. Poszłam do salonu i z barku wyciągnęłam jakąś pierwszą lepszą wódkę smakową. Z półki wzięłam szklany kieliszek ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka i żeby mi się lepiej myślało nalałam sobie pół kieliszka. O to miało moc. Już po łyku rozgrzało mnie niesamowicie. Usiadłam w fotelu i myślałam co zrobić. Upiłam drugi łyk i zastanawiałam się, czy jest to jakiś żart zorganizowany przez moich przyjaciół, którzy mogliby mieć taki pomysł aby zrobić mi jakiś żart.
Komentarze
Prześlij komentarz