Dylemat

 

              Wstałam rano z dużą energią do życia i postanowiłam coś zrobić ciekawego. Wykręciłam numer do Koleżanki i zapytałam się jej, czy by ze mną poszła do galerii na kręgle. Chwilę się zastanowiła i powiedziała, że po dziewiętnastej ma wolne i z chęcią by się ze mną wybrała. Zadzwoniłam na kręgielnię zarezerwować jeden tor i usłyszałam, że jest promocja i jak zbierze się na jeden tor więcej niż cztery osoby to jedna godzina będzie dodatkowo gratis. Postanowiłam jeszcze zadzwonić do reszty naszych przyjaciół i zaprosić ich na miłe spędzenie czasu przy szklanym kuflu ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka. Po paru minutach miałam już komplet osób na dwa tory. Cieszyłam się, że znowu się spotkamy w miłym i wesołym towarzystwie. Do wyjścia nie miałam już za wiele czasu, więc szybko wypiłam ze szklanki ze szkła stołowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka chłodnej wody i ruszyłam do garderoby aby poszukać sobie odpowiedniego stroju na wyjście. Miałam duży problem jak się wyszykować. Nie wiedziałam, czy pójdziemy na nogach, czy pojedziemy samochodami. W dzień było dość ciepło, ale w nocy robiło się zimno i nieprzyjemnie. Zadzwoniłam do Ewy i zapytałam się jej w czym idzie. Powiedziała, że zaraz do mnie oddzwoni, bo właśnie jest w sklepie i kupuje szklaną karafkę ze szkła barowego z firmy Glassworks Tadeusza Wrześniaka.

Komentarze

Popularne posty

Gdzie wy macie rozum! Marian i Barbara mieszkali w małej, „zabitej dechami” wsi. Nie było tam jeszcze kanalizacji. Oni mięli ledwie skończoną szkołę powszechną. Marian miał skromny dom. Mieszkało ich tam wszystkich pięcioro: ojciec, matka i troje dzieci. Marian i Barbara chodzili do tej samej klasy. Gdy osiągnęli pełnoletniość, postanowili się pobrać. Ślub wyznaczony był na piętnastego sierpnia. Przy pomocy obu rodzin udało się zorganizować huczne wesele. Zaprosili całą wieś. Stoły uginały się od różnego rodzaju mięsiwa i alkoholu. Do tańca przygrywała kapela z pobliskiej wsi. Gościom tak zaszumiało w głowach od nadmiaru alkoholu, że zaczęli tańczyć z kieliszkami wypełnionymi alkoholem. Sala weselna była zalana alkoholem, bo wiadomo po spożyciu się nie uważa. Na to wpadła matka Barbary krzyknęła tak głośno, że orkiestra zamarła i przestała grać. Gdzie wy macie rozum! Tyle alkoholu poszło na zmarnowanie, a przede wszystkim to są moje najlepsze kieliszki z Huty Szkła Glassworks Tadeusz Wrześniak! Jeżeli chociaż jeden z kieliszków zostanie zbity, to odkupicie mi wszystkie!! Na szczęście żaden z kieliszków nie zdążył się stłuc. Barbara pozbierała wszystkie kieliszki i zamiast nich przyniosła zwykłe. -Teraz możecie tłuc kieliszki do woli. I tak są już stare i trzeba je wyrzucić. Goście poczuli pełny luz i porwali się do tańca. Kieliszków nie trzeba było wyrzucać, bo na złość żaden się nie stłukł.